fbpx

Agnieszka Rajs-Glazar

Czy możliwe jest NAUCZENIE dziecka w spektrum autyzmu jedzenia nowych potraw?

            Takie pytanie słyszę co najmniej raz w tygodniu. Albo na szkoleniu, które właśnie prowadzę, albo w mediach społecznościowych, albo w mailu, albo w trakcie rozmów telefonicznych. Słyszę je zarówno od rodziców, jak i od specjalistów.

            W pytaniu tym zawarta jest pewna wątpliwość – MOŻNA czy NIE MOŻNA oraz czy dzieci w spektrum dadzą sobie radę, no bo przecież mają spektrum?!

            Już spieszę rozwiać te wątpliwości! Dzieci w spektrum autyzmu mają TAKIE SAME MOŻLIWOŚCI uczenia się jak ich rówieśnicy, natomiast czasami potrzebują trochę odmiennych metod nauki i odrobinę przystosowanego do ich potrzeb środowiska. To wszystko!

            Tak więc mogą, tak jak ich rówieśnicy, uczyć się jedzenia nowych potraw, o ile tylko dorośli na to im pozwolą!

            I tutaj dochodzimy do sedna odpowiedzi na pytanie tytułowe. Możliwe jest nauczenie dziecka w spektrum autyzmu jedzenia nowości – owoców, warzyw, zdrowych przekąsek, zróżnicowanych obiadów i odżywczych kolacji. Możliwe i nawet konieczne, ponieważ jak podają źródła w literaturze przedmiotu -przeszło 95% dzieci w spektrum autyzmu ma mniejsze lub większe problemy ze zróżnicowaniem diety. 

            Trudności te głównie skupiają wokół tematu ograniczania przez dziecko zakresu spożywanych produktów do kilkunastu, a niekiedy, w skrajnych przypadkach, do kilku. I dodam w tym miejscu, że sytuacja, kiedy spożywane przez dziecko produkty można policzyć na palcach jednej ręki, nie należy do rzadkich. Niestety!

            Zmiana takiego stanu rzeczy jest możliwa. Ale należy pamiętać, że za tę zmianę odpowiedzialny jest DOROSŁY, nie DZIECKO!

Dorośli odpowiadają za kształtowanie poprawnych nawyków żywieniowych u dziecka.

            Rozważając problem wybiórczego jedzenia skupiamy się mocno na dziecku. Zastanawiamy się, dlaczego nie chce jeść i dlaczego protestuje na nowości w menu.

            Nakłaniamy je, niejednokrotnie pod silną presją do zmiany zachowania. Zapominamy o jednej, NAJWAŻNIEJSZEJ rzeczy – zanim dziecko zacznie zmieniać swój jadłospis, co jest marzeniem rodzica i terapeuty, muszą byś spełnione dwa warunki. W ogóle niezwiązane z dzieckiem:

Po pierwsze musi się zmienić otoczenie, w którym dziecko jada posiłki.

            Zmiana otoczenia to przede wszystkim zmiana zachowań osób, które towarzyszą dziecku.

            To wycofanie presji, którą wywierają na dziecko. Tej słownej – ciągłego mówienia o jedzeniu; zachęcania do skosztowania; tłumaczenia, jakie wszystko jest pyszne; straszenia, że dziecko nie będzie zdrowe lub nie urośnie; wyśmiewania lub krytyki. Ale też presji fizycznej – karmienia na siłę czy karmienia w ogóle.

            To usunięcie z pór posiłków rozpraszaczy w postaci telefonów czy tabletów, które sprawiają, że dziecko nie wie co je i tym samym maleją jego szanse na naukę nowości.

            To również wprowadzenie regularnych pór posiłków, aby wspierać u dziecka proces samoregulacji w odczuwaniu głodu i sytości oraz nauka jedzenia przy stole.

Po drugie – dorosły powinien opracować STRATEGIĘ, której celem będzie przygotowanie dziecka do kosztowania nowości.

STRATEGIA to przemyślane, dopasowane do potrzeb dziecka i planowe działanie, a nie przypadkowe ćwiczenia. Tutaj trochę zabaw z jedzeniem, tutaj jakaś stymulacja zmysłów, może jeszcze jakiś masaż od czasu do czasu, no i może trochę ćwiczeń buzi… Nie tak!!!

Aby pomóc dziecku potrzebujesz:

  • Dowiedzieć się, czego potrzebuje dziecko;
  • Dowiedzieć się, w jakich obszarach ma największe trudności;
  • Poznać jego sytuację domową;
  • Dowiedzieć się co jada, jak jada, kiedy jada, z kim jada i czego nie jada.

Ale to jeszcze nie wszystko! Efektywna STRATEGIA to wiedza na temat tego, w jakiej kolejności realizować działania.

            Kiedy dorosły wywiąże się z tych wszystkich swoich odpowiedzialności, zmienia się relacja żywieniowa pomiędzy dzieckiem a dorosłym towarzyszącym dziecku podczas posiłku. I dopiero wtedy dziecko może rozpocząć zajęcia, których celem będzie przygotowanie do kosztowania nowości.

            Celem ćwiczeń jest oswojenie różnych wymiarów sensorycznych nowych produktów spożywczych, które dorośli chcą wprowadzić do diety dziecka.

            I dopiero kiedy to się stanie, dziecko będzie w stanie zaakceptować nowości na swoim talerzu podczas posiłków.

            Jak widać terapia wybiórczości pokarmowej to proces, przypominający raczej MARATON niż sprint.

Terapia wybiórczości pokarmowej przypomina maraton.

            Dorosły, chcąc pomoc dziecku, musi się wysilić i przygotować dobrze przemyślaną STRATEGIĘ, aby nie działać chaotycznie i przypadkowo. Dorosły musi wiedzieć, co robić najpierw i co potem. Musi też wiedzieć, czego mu nie wolno robić.

            Terapia wybiórczości pokarmowej u dzieci w spektrum autyzmu to wymagające zadanie. DOBRA wiadomość jest taka, że zmiany są możliwe.

            Czy moja STRATEGIA ma dla Ciebie sens?     

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Scroll to Top